:..:| ..:| |..-.. .::":.., :.:;

księga * linki

• godz: 14:25 data: 2010.07.8


Zdążyłam się obnażyć, ledwo co. Przyszła Ona.

Ubierz z łaski swojej z powrotem te świecące cekiny i grzecznie wypierdalaj z naszego nieba.

Cekiny błyszczą w potoku moich łez. Płyną z wolna do krainy niepotrzebności. I tak już wszyscy wiedzą, jak wyglądam nago.

Nadszedł czas na szukanie nowej skóry. Twardszej.

Z tych moich błędów to całkiem kiepska pomoc dydaktyczna. W ogóle się na nich nie uczę.

A już śpiewałam...
{And I can draw the line on the first date
I'll let you cross it
Let you take every line I've got
When the time gets late}
The XX- "Stars"


Komentuj(2)





• godz: 00:54 data: 2010.07.5


1700km. Kiedyś go spotkam.

Komentuj(2)





• godz: 17:57 data: 2010.05.31
bożeeeeeeee.

Są pierwsze dwie strony!

Fascynujące, że wena dopada mnie tym bardziej, im więcej muszę wkuć na zbliżającą się sesję. To jakaś dziwaczna reakcja obronna mojego organizmu na nudne i suche informacje o przetwarzaniu obrazu telewizyjnego i tym podobnych.

Też tak macie, że siadacie przed biurkiem pełnym notatek i odczuwacie przepracowanie bez zajrzenia choćby do jednej kartki?

Nie znoszę Katowic. Wszystko tu jest SKAŻONE.


Komentuj(4)





• godz: 00:07 data: 2010.05.29
weny brak.

Jezusie Maryjo, jak bardzo trudno jest przelać na papier ciekawą historię, która rozwija się w mojej głowie od dłuższego czasu i wyjść z tej głowy nie chce. Spoglądam na kalendarz, który śpiewa triumfalnie "a nie mówiłem, a nie mówiłem". I on sobie tak pod nosem nuci, a ja sobie tak pod nosem warczę.

Przyj babo, przyj!

Tegoroczny scenariusz rodzi się w bólach.

Chyba prędzej go wysram niż urodzę, tak coś czuję.


Komentuj(3)





• godz: 15:58 data: 2010.04.10


oni pomyśleli 'bezduszna suka'.

Ale każdy ma prawo płakać na swój sposób.


Komentuj(2)





• godz: 23:06 data: 2010.03.19


Muchy, muchy, muchy! bzz bzz.

A propos bzykania. Wokół tego obraca się absolutnie wszystko. Fabryka doznań, kluby szalonych dziwek i dogłębne badanie terenu pod zwiewnym tiulem. A u mnie łóżko psuje się wyłącznie z powodu niespokojnego snu i nadmiernych zmian pozycji... z klasycznej w embrionalną.

Sen. Znów chodzi mi po głowie ten, w którym mój dobry nieznajomy gryzie gofra z frużeliną. Zapach ten unosi się tak jakby naprawdę.

{nie mam planów na następne dwa oddechy}


Komentuj(3)





• godz: 20:35 data: 2010.03.7
samotność w wielkim mieście.

W Starbucks zamawiasz kawę i po jej odbiór wołają Cię po imieniu. Wszyscy się zachwycają tym zwyczajem, a ja się pytam, dlaczego? Skoro to takie smutne. Duże miasto, tłumy otaczających Cię ludzi, a żaden z nich nawet nie jest ciekaw, jak masz na imię i co robisz w życiu. Pozostaje Starbucks.
Wielkomiejski singiel.

{mam kota na gorącym dachu mojej głowy!}


Komentuj(2)





• godz: 00:14 data: 2010.03.5
ambiwalentnie.

Poddałam dziś wątpliwości moją 'nadawalność' do bycia człowiekiem, jakim zawsze chciałam być. To nie kwestia kryzysu twórczego, ale generalnej analizy dotychczasowych postępów i osiągnięć. Mam 21lat i nie czuję fenomenu. Aż płakać się chce na myśl, że przez tyle lat mogłam gonić nie tego białego królika.

A mimo to idzie wiosna, po niespełna roku ciężkiej wegetacji. Wreszcie praca pochłania mnie z czystej przyjemności, a nie po to, by zapomnieć. I robię całkiem szalone rzeczy w trasie, ale to już inna bajka... ;)

{Niech moje biszkoptowe serce, owinięte ciasno folią będzie ciepłe.}


Komentuj(1)





• godz: 15:29 data: 2010.02.11


Staje się już tradycją, że w snach rodzą się najpiękniejsze dzieci mojej wyobraźni. Nieznośna jest dla mnie myśl, jak o wielu z nich zapominam tuż po przebudzeniu.
Osierociłam dziś piękne dziecko. A kiedy zdałam sobie z tego sprawę, jego już nie było.

Abstrahując od tematu: zauważam w sobie małą rewolucję. Na walkę szykują się wszystkie moje narządy. Jedne biją nieco szybciej, w innych przedziwna siła ssie nieznośnie. Gdzieś na polu walki latają małe, kolorowe motylki. Trzepoczą skrzydełkami z zaniepokojeniem. Przewidują. Nadchodzi.

{I od niechcenia mamy te marzenia, gdzie Trochę jaśniej robi się i trochę cieplej}

Komentuj(1)





• godz: 14:28 data: 2009.07.23
wielkie powroty w wielkim stylu.

Dzień dobry. Nadszedł taki czas, nadeszła taka potrzeba, by napisać tu znów.

Właściwie to nie mogę uwierzyć w swoje porażki, poddaję w szczerą wątpliwość fakt, że zaistniały. A wszystko to przez niewyobrażalny stopień ich nieprawdopodobieństwa. Stalcia rzekła "myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach".

"Witaj w świecie dorosłych" skwitowała mama. Uwierzycie? Radosne "dzień dobry" w nowym świecie, o matko boska, przegapiłam przyjęcie powitalne?

To się nie dzieje. Niby mojemu sercu już wszystko jedno, a jednak wciąż kołacze, gdy musi się przemóc i znieść kolejną dawkę wspomnień. Piszę dziś i nie wierzę w ton naszej rozmowy, o ile rozmową można to nazwać. Świat tak ohydnie się zmienia, a droga, przez którą musimy biec staje się coraz bardziej kręta. Zaczyna cuchnąć. Mnożą się kamienie - a ja biegnę boso.

"Chcę Ci tylko oddać rzeczy". Nawet nie pytam, co słychać. Zwykła konwersacja biznesowa. Pojutrze będzie po wszystkim.

Wreszcie, kurwa, wreszcie.......

[Tak na marginesie, z innej beczki: dziewięć kręgów piekielnych, z których ostatni jest najgorszy. I z tym Dante miał cholerną rację.]


Komentuj(2)








dawno temu w trawie.
2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień
Wykonała Claudia dla thecoracji !



Powered by 110MB Hosting